czwartek, 9 września 2010

235 and counting.... :)))

pozostalo 235 dni (teoretycznie)...... sama nie wiem czy to mało czy dużo... więc powiedzmy,że w sam raz :)
Samopoczucie - nadal daje mu 7.... dzisiaj w drodze do pracy napadła mnie nisamowita chęć zjedzenia FishMac'a...ale jak to w naszym cudownym kraju bywa - nigdy nie jest tak jakby się chciało - czyli do 11:00 w Macu podaja tylko"zdrowe" sniadanka... musiałam więc obejść się smakiem i głodna pojechać do fabryki talentów.. ale kochanie - dziękuję Ci za podjęte próby zdobycia dla mnie upragnionej kanapki :) jesteś kochany..
18tego idziemy na kontrolne USG - podejrzymy nasze maleństwo i pogadamy z nim lub z nią...Ja obstawiam dziewczynę..tatuś obstawia kolejnego chłopaka (w końcu drużynę piłkarską musi mieć)..zobaczymy kto ma rację :)
W cudownej "fabryce talentów" jeszcze nikt nie wie - szczególnie szef... niestety firma nie należy do "pro-rodzinnych" jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności żadna kobieta po macierzyńskim nie wróciła do pracy.. a jej stanowisko..różnież dziwnym zbiegiem okoliczności przejmował mężczyzna.... zobaczymy więc jak to będzie... ja jestem dobrej myśli :)
.......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz